Stefan Banach

KOLEDZY  O  STEFANIE  BANACHU...

*  *  *

Stanisław Mieczysław MAZUR (1905 – 1981) – matematyk polski, uczeń Stefana Banacha:

 

„Rok 1922, w którym Stefan Banach w polskim czasopiśmie „Fundamenta Mathematicae” ogłosił swą rozprawę doktorską pt. „Sur les opérations dans les ensembles abstraits et leurs applications aux équations integrales” (O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowanie do równań całkowych) jest datą przełomową w historii matematyki XX wieku. Ta kilkudziesięciostronicowa rozprawa ugruntowała bowiem ostatecznie podstawy analizy funkcjonalnej, nowej dyscypliny matematycznej, która – jak wykazały rezultaty badań Stefana Banacha i innych – posiada kapitalne znaczenie dla dalszego rozwoju nie tylko samej matematyki, ale również nauk przyrodniczych, a w szczególności fizyki.”

Istnienie analizy funkcjonalnej jako samodzielnej dyscypliny naukowej zawdzięczamy geniuszowi Stefana Banacha... Analiza funkcjonalna – to wspaniały pomnik jej twórcy.”

*  *  *

Hugo Dyonizy STEINHAUS (1887 – 1972) – matematyk polski, profesor uniwersytetów we Lwowie (1920 – 1941) i Wrocławiu (1945 - 1961) oraz University of Notre Dame w stanie Indiana:

Stefan BANACH „ ... dał nauce polskiej ... więcej niż ktokolwiek inny.”

„Banach był przede wszystkim matematykiem. Całą swą energię umysłową miał skoncentrowaną w tym jednym kierunku. Nie lubił się łudzić i wiedział doskonale, że zaledwie kilka procent jest wśród ludzi takich, którzy mogą zrozumieć matematykę. Pewnego razu oświadczył mi: „Wiesz bracie, co ci powiem? Humanistyka jest w szkole średniej ważniejsza od matematyki – matematyka to jest za ostry instrument, to nie dla dzieci...”.

„Najważniejszą zasługą Banacha jest przełamanie raz na zawsze i zniszczenie do reszty kompleksu polegającego na poczuciu niższości Polaków w naukach ścisłych, maskującego się wywyższaniem jednostek miernych. Banach temu kompleksowi nigdy nie podlegał – łączył w sobie iskrę geniuszu z jakimś zadziwiającym imperatywem wewnętrznym, który mu mówił bezustannie słowami poety P. Verlaine: „Jest tylko jedno: żarliwa gloria rzemiosła!” - a matematycy wiedzą dobrze, że ich rzemiosło polega na tej samej tajemnicy, co rzemiosło poetów...”.

Łączył on w sobie iskrę geniuszu z jakimś zadziwiającym imperatywem wewnętrznym, który mu mówił bezustannie słowami Verlaine'a: «Jest tylko jedno: żarliwa gloria rzemiosła» - a matematycy wiedzą dobrze, że ich rzemiosło polega na tej samej tajemnicy, co rzemiosło poetów...”. (pośmiertne wspomnienie o Banachu)

„Myliłby się, kto by wyobrażał sobie Banacha jako marzyciela, abnegata, apostoła czy ascetę. Był to realista, który nawet fizycznie nie przypominał kandydatów na świętych czy choćby świętoszków. Nie wiem czy jeszcze istnieje, ale na pewno istniał jeszcze 25 lat temu ideał uczonego polskiego, utworzony nie tyle z obserwacji prawdziwych uczonych, co z potrzeb duchowych tej epoki, której wyrazicielem był Stefan Żeromski. Taki uczony miał z daleka od uciech światowych pracować dla nie bardzo określanego społeczeństwa, przy czym bezskuteczność tej pracy z góry mu wybaczano, nie dbając o to, że w innych krajach mierzono uczonych nie wielkością wyrzeczeń osobistych, lecz tym co dali trwałego nauce. Inteligencja polska stała jeszcze między dwiema wojnami pod sugestią tego cierpiętniczego ideału, ale Banach nigdy jej nie podlegał. Był zdrowy i silny, był realistą aż do cynizmu, ale dał nauce polskiej, a w szczególności matematyce polskiej, więcej niż ktokolwiek inny. Nikt bardziej niż on nie przyczynił się do rozwiązania szkodliwego mniemania, że we współzawodnictwie naukowym można brak geniuszu (a choćby tylko brak talentu) zastąpić innymi zaletami, które zresztą mają tę właściwość, że trudno je stwierdzić. Banach zdawał sobie sprawę ze swej wartości i z tego, jakie wartości stwarza. Akcentował swoje pochodzenie góralskie i miał dosyć lekceważący stosunek do typu ogólnie wykształconego inteligenta bez teki.

*  *  *

Andrzej TUROWICZ ksiądz, benedyktyn i jednocześnie profesor matematyki, absolwent UJ, przed wojną wykładał razem ze Stefanem Banachem na Politechnice Lwowskiej:

„Banach nie tylko nie skończył studiów, ale i doktorem został w sposób dość niezwykły. Gdy rozpoczął pracę we Lwowie, był już autorem wielu doniosłych rezultatów i wciąż uzyskiwał kolejne. Jednak na uwagi, że powinien wkrótce przedstawić pracę doktorską odpowiadał, że ma jeszcze czas i może wymyślić coś lepszego, niż to, co osiągnął do tej pory. W końcu więc zwierzchnicy Banacha zniecierpliwili się. Ktoś spisał najnowsze rezultaty jego pracy, co zostało uznane za znakomitą pracę doktorską. Przepisy jednak wymagały również egzaminu. Pewnego dnia zaczepiono Banacha na korytarzu Uniwersytetu Jana Kazimierza: "Czy mógłby pan wpaść do dziekanatu, są tam jacyś ludzie, którzy mają pewne problemy matematyczne, a pan na pewno potrafi im wszystko wyjaśnić". Banach udał się zatem do wskazanego pokoju i chętnie odpowiedział na wszystkie pytania, nieświadom tego, że właśnie zdaje egzamin doktorski przed komisją specjalnie w tym celu przybyłą z Warszawy. Dziś prawdopodobnie doktoratu w ten sposób uzyskać nie można...” .

*  *  *

Kazimierz Kuratowski (02.02.1896 18.06.1980) wybitny matematyk polski...: .

„...dość nonszalancki stosunek do spraw oficjalnych był typowy dla matematyków lwowskich (nie wszystkich, na przykład nie dla Steinhausa). Banach, gdy otrzymywał zaproszenie na jakieś oficjalne posiedzenie, zwykł był mówić: «Wiem, gdzie nie będę». (Kazimierz Kuratowski, Notatki do autobiografii, „Czytelnik”, Warszawa 1981, wyd. I, s.99)

*  *  *

*   „Geniusz w odnajdywaniu ukrytych i nieoczekiwanych dróg charakteryzował go w sposób unikalny jako przenikliwego i oryginalnego matematyka.” (Stanisław ULAM)

*   Miał jasność myślenia aż nieprzyjemną...” (Kazimierz BARTEL; ur. 1882; zginął w więzieniu Gestapo 26 lipca 1941 r.))

*   Mimo ciężkiej choroby podcinającej jego siły jego oczy były żywe. To był wciąż ten sam towarzyski, wesoły, niezwykle życzliwy i uroczy Stefan Banach, pełen humoru, energiczny człowiek o pięknej duszy i wielkim talencie (...) Zawsze i wszędzie wnosił ze sobą żywy ogień i zapał.” (Siergiej Ł. SOBOLEW; matematyk radziecki)

*   W czasie tych spotkań równie ciężko było go przesiedzieć jak przepić.”

*   Był zdrowy i silny, był realistą aż do cynizmu...”

*   Wszelki humanistyczny polor był mu całkowicie obcy.”

*  *  *

Na początek.   Powrót do "Geniusz matematyczny...".    Powrót do strony głównej.