POTĘGA  MIŁOŚCI

Wiersze.

Znajdziesz tutaj wiersze z cyklu "Wiersze o miłości",

"Wiersze dla mamy...", "Jasnogórskiej

Pani...".  Poza tym składam wielki hołd mojej wspaniałej

Babci WŁADYSŁAWIE  MIAZGA  SUDAK,

która miała ogromny wpływ na moje dalsze życie...

Pamiętaj o tym, że:         Prawa autorskie są zastrzeżone!!!

Wiersze o miłości. 

 

 

 

  POTĘGA  MIŁOŚCI

 

Noc szalała w nagich ramionach

i palił mnie żar twoich warg…

Moc odnalazłam w twoich ciepłych słowach

i ciebie… coś serca był wart!

 

Uspakajałeś znękaną duszę…

i wziąłeś i wziąłeś mój smutek na własność…

Podałeś mi silną swą rękę…

Ty dałeś mi dobro i radość.

Ty…

 

Ty wyrwałeś mi z serca nienawiść,

zabrałeś ironię i zło…

więc…

 

Przytul mnie czule do siebie…

Tak… jak tylko ty…

potrafisz to…

uczynić…

                   a będę szczęśliwa…

… bo…

… ty uczyłeś sztuki kochania...

W obliczu gwiazdy świecącej na niebie

usta cicho szeptały przysięgę…

 

– Ja, … , biorę sobie ciebie…

– Ja, Wioletta…

 

Siła ukryta na dnie…

Dusza nucąca pieśń…

Miłości! – biała niewinna wstęgo…

MIŁOŚCI!  POTĘGO!!!

 

 

 

  SŁONE   ŁZY

 

To miały być piękne dni…

Ty...

deszczu łzy...

Szelest liści strącanych przez wiatr...

jesienny...

 

To miał być cudny świat...

nasz świat...

ciepły wiatr...

letni...

 

Miał być...

 

 

 

  *     *     *

Prócz ciebie nie widział mnie nikt,

nie badał terenów nieznanych,

słowem nie uderzał mnie w twarz,

nie mówił wyrazów niechcianych,

nie zamykał mnie klamrą swych ramion

broniąc przed myślą fałszywą i złą,

nie zostawiał na mnie tych znamion,

nie wypowiadał słów, co w myśli są...

 

Nikt nie leczył mnie nigdy ze strachu,

nikt nie bronił przed światem okrutnym i złym,

nikt nie całował tak czule mych dłoni

– tylko  ty, ty, ty...

 

Wiem, te słowa to proste wyznanie,

myśl kłębiąca się wokół serca...

Duszą, proszę, spójrz teraz na nie,

na myśl, co nade mną się znęca.

 

Myśl, że chcesz odejść – nie możesz...

coś  jeszcze przy mnie cię trzyma,

coś, co powraca, wciąż  jest, nie mija,

bo ktoś cię kocha serca oczyma.

 

Symbol miłości stoi na straży,

biała prześliczna powiewa wstęga,

ogromna MIŁOŚĆ, o której wciąż marzysz...

Wciąż żyje!... i kocha!...

                      To moja przysięga!

 

 

 

  *     *     *

Noc tuli mnie teraz w swoich ramionach

i wiatr melodię nuci do snu...

Rozpacz trzyma mnie w swoich szponach...

Chcę krzyczeć – brakuje mi tchu.

 

Jedynie  łzy pomagają mi żyć –

te krople, których ty nie rozumiesz...

Gwiazdy o szczęściu każą mi śnić...

Gorączka ust – ty jej nie czujesz.

 

Zło czasami przemienia się w dobro

– mówią ci, co wierzą wciąż w cuda...

Mojego życia szare jest tło

i na deser pożera mnie nuda.

 

Układ gwiazd czasami się sprawdza

i plany zmienia swe przeznaczenie...

Los przekonuje mnie, że to prawda,

że gwiazda szczęścia zabłyśnie na niebie.

 

Szczęście... – och, szczęście... – tak bardzo chcę

radość odnaleźć w miłosnym hymnie...

Kamień przemienić nagle w Twe serce

Miłość zwycięży! – Nadzieja  jest przy mnie.

 

 

 

  *     *     *

Patrzący na mnie, gdy gwiazdy na niebie,

letni wiatr dotykał nam twarz,

otwarte okno, nasz lekki uśmiech...

Któż był cudownej chwili tej wart?

Byłeś tak blisko, a nie czekałam...

Ty na mnie czekałeś,

to  ty nosiłeś mój plecak,

to ty całowałeś moje ręce,

to ty uśmiechem witałeś,

to ty...

to ty mnie kochałeś.

Kładłam głowę na twych kolanach

– tak było dobrze.

Chłopięce palce zaciśnięte na ręce...

Piszę to teraz w wielkiej podzięce

za dobre serce, za miłość, istnienie,

za radość, miłe wspomnienie.

Muśnięcie warg – chwila dla siebie.

Kończy się lato, przekwitły jabłonie...

Pukanie do drzwi...

Kochanie, otwórz! Ktoś przyszedł.

Konieczność rozerwała nam dłonie...

 

 

 

  NIE   PRZEPRASZAJ   MNIE ...

 

Nie przepraszaj mnie...

– już dawno ci wybaczyłam...

odejście..., upadek... i zdradę...

Nie przepraszaj mnie...

– na pamięć znam bladość twych słów...

Nie przepraszaj mnie...

– wystarczy, że będziesz tutaj znów

ze mną...

... że wrócisz, ... że będziesz zdrów...

Nie przepraszaj mnie...

Wiem... – jesteś tylko człowiekiem...

... i kocham cię! ... – za porażki i błędy...

... i kocham cię! ... – za łzy!...

za oczu twych błękit...

za szarość twoich dni...

Nie przepraszaj mnie...

Wszystko  już dawno wybaczyłam ci…,

więc...

Dlaczego wciąż czuję, że całujesz moje usta i ręce?

Nie przepraszaj mnie...

To nie twoja wina,  że...

za odrobinę dobroci

dałam ci siebie... – duszę... i serce!

 

 

 

  *     *     *

Złączyły się kiedyś nasze cienie,

nasze serca podały sobie ręce.

Kocham Słońce, kocham Ziemię...

Raz... Pragnę więcej i więcej...

Ogarnęło mnie silne twe ramię...

Całowałeś usta i dłonie,

na szyi zostawiłeś mi znamię.

Szczęście...

Ktoś pyta wymownie:

Jak było?

Głuche milczenie – cichy szept:

Cudownie!

  ŁZY   RADOŚCI


Jesteś radością...

– ja gorzką łzą...

Ty jesteś słońcem i  jego promieniem,

przyjaznym uśmiechem,

nadzieją i wiarą...

– ja twoim smutkiem, myślą złą...

szarością i cieniem.

 

Dlaczego jesteś ze mną?

 

Jesteś mi gwiazdą nad odchłanią,

promiennym echem moich słów...

Dlaczego na skinienie mojej ręki

ty uśmiech rzucasz mi do nóg?

 

Dlaczego...?

 

Dlaczego za chłód mi dajesz ciepło?

Dlaczego zło wciąż niszczysz dobrem?

Dlaczego twoje słowo jedno

jest dla mnie...

radością... i szczęściem...

rodziną, miłością i domem?

 

Dlaczego?

 

Ty milczysz...

A jesteś siłą, ... i delikatnością...

spełnieniem i rajem...,

mądrością...

 

– Chciałabyś...? – nieśmiałość...

– Wpaść w twoje ramiona...?

Zdziwienie... i coś, czego nie ma...

– Tak, chciałabym...

Nic do szczęścia mi więcej nie trzeba.

 

 

 

  *     *     *

Wielkie słowa, delikatność,

trochę serca, ciepło dłoni,

oddech, ten sam dezodorant,

miłość – dawna znajoma...

Słów twoich spragniona

czekam na list od ciebie.

Jak długo czekać? Nie wiem.

Twojego głosu teraz nie słyszę...

Tak pragnę...

Kocham ciebie!

O tym ci w liście napiszę.

 

 

 

  *     *     *

Pamiętasz tę noc,

Kiedy po raz pierwszy

Całowałeś moje usta i dłonie?

Pamiętasz zapach maciejki,

Kwitnące jabłonie?

Pamiętasz?...

Pierwsze słowo, gest, uśmiech

I nieśmiałość...

Pamiętasz pierwszą radość?...

Gdy tuliłeś mnie w swoich

Ramionach...

I miłość, co w pierwszych tonach

naszej piosenki...

i dotyk twojej ręki...

Pamiętasz?...

mnie zostawioną w rozterce...

i to, żeś złamał moje serce...

i mrok,

i radość ukrytą we mgle,

i mnie, coś widział we śnie,

i nasze noce, i wspólne dnie,

i ...

Nawet nad moją mogiłą

krzyż ci powie, że...

to, co w sercu się kryło

na samym dnie,

w śmierci śnie,

w powiewie wiatru,

w wichrze, co rwie

zieloną koronę liści na drzewie...

śpiew ptaków też powie,

że kochałam ciebie...

 

...więc idź! Idź, jeśli chcesz

rozstania...

Idź, jeśli sztuka kochania

skryła się w szarym niebie...

nigdy nie trafiając do ciebie.

 

 

 

  NADZIEJA

 

Jedyną nadzieją jest echo słów twoich...

Tęsknota, co z powiek sen mi zabiera...

Cicha rozmowa w przytulnym pokoju...

Jedno spojrzenie... – dech w piersiach zamiera...

rozświetlone gwiazdami niebo

tajemnicę moją poznaje...

Pragnę tobie dziękować

za uśmiech, który mi dajesz,

za radość, barwne dni, piękno chwil,

za dobro, ten skarb, co w sercu mym

zrodziłeś...

 

 

 

  *     *     *

Wszystko było tylko twoje...

Całowałeś usta moje,

dłonie, piersi, wszystkie stroje.

 

Odkrywałeś duszę, radość, wszystkie stany,

ty leczyłeś serca rany

i tuliłeś mnie, kochany.

 

Ogłupiła mnie tęsknota...

Powiedz, czyja to robota?

Dobro – zło, miłość, rozum – głupota.

 

Moje szczęście – twoje oczy,

miłość w moim sercu kroczy,

łza policzków już nie moczy.

 

Szczęście daje miłowanie

zanim znowu słońce wstanie...

Być szczęśliwą i kochać kochanie.

 

Ciepła serca mi potrzeba,

czystej wody, kromki chleba,

twego serca, gwiazdy z nieba.

 

... i radosnych niedziel, świąt...

Niepewności wstrętny krąg

rozerwało ciepło – twoich rąk.

 

 

 

  MILCZĄCE   KWIATY

Pytania bez odpowiedzi...

Gest bliżej nieznany...

Słowa niezrozumiałe...

Wieczór  jakby niechciany.

 

Spojrzenie, którego unikam

I słowa – nie chcę ich słyszeć...

Odczucia przed światem zamykam

I milczeć – chcę tylko milczeć.

 

Coś nagle splata mi ręce

I w usta wkłada mi słowa,

Coś wprawia w ruch moje serce...

... różnych myśli pełna  jest głowa.

 

Co mówić? – sama  już nie wiem.

Co myśleć? – kto mi podpowie?

Może odnajdę gdzieś ciebie...

W piosence, w każdym jej słowie.

 

Rozrywasz krąg niepewności

W przytulnym pokoju, tak blisko, razem...

Dajesz nagle pęk białych stokrotek...

Czego być mogą wyrazem?

 

Też milczą. Nie chcą nic mówić...

Przecudnie śmiejące się we dnie...

Uroczą główeczki pokornie schylają...

 

Myśl nagle zrodziła się we mnie...

One kochają!

 

 

 

  *    *    *

Kto?

Kto wejdzie w me serce na wieki?

Kto weźmie mój smutek na własność?

Kto poda mi silną swą rękę?

Kto da mi dobro i radość?

Kto wyrwie z mej duszy nienawiść?

Kto wyrwie smutek i zło?

Nauczy mnie żyć wśród ludzi?

Kto?

 

 

Wiersze dla mamy... 

                   

 

 

MOJA   MATKA

 

Blask wschodzącego słońca...

Matka moja!

Promyk słońca... – Matka moja!

Ona  już nie śpi.

Jej twarz uśmiechem świeci.

Ty kochasz dzieci...

Matko moja!

Słońce w zenicie...

gorączka miłości rozjaśnia

Twe lice.

Matko moja!

Już  jest obiad na stole,

już zacerowałaś spodnie moje.

Nie odpoczęłaś przecie,

nie włóczysz się po świecie,

nie masz czasu na spacery,

nie odpoczywasz,

nie pijesz kawy...

– to wszystko z obawy,

że czasu Ci zabraknie,

a przecież pościel leży w wannie...

Nie słuchasz piękna ciszy...

Pranie na linie już wisi.

Znowu wracasz do pracy...

– mąż Ci nie pomoże,

do pomocy nie ma taty.

Przez osiem godzin pracował,

biedaczysko,

Ty piętnaście pracujesz,

Matczysko.

Połóż się, zegar północ wybija,

szary dzień za dniem mija.

Odpocznij, proszę, chociaż trochę,

ja Ci  jutro pomogę.

Powiedz, co Cię boli, co Ci trzeba,

niech noc z dniem się nie zlewa.

Zauważ,

rok po roku mijają Ci latka...

A Ona wciąż zajęta...

MOJA   MATKA! 

 

 

 

KTOŚ   TRZECI

 

Gdybym umiała  już mówić...

Powiedziałabym Ci, że...

Mamuś Droga!

Gdybyś nauczyła mnie już

Kochać i lubić...

– kochałabym Ciebie...

Mamuś Droga!

 

Córuś! Różyczko Malutka!

Milcz, jeśli musisz...

Płacz,  jeśli tak trzeba...

Przyjdę, by Cię utulić,

Maleńka...

Najsłodsza…! Najukochańsza!

Droga...!

Ja Ciebie kocham!

Ja, matka rodzona.

Córeczko...

 

Kiedyś było nas tylko dwoje...

Dwie istoty przez długi czas...

HOŁD   MATCE 

 

„W zwyczajny poranek majowy,

dla innych szary zapewne,

w sercu myśl przeogromna

z nagła zrodziła się we mnie...”

 

Rodziłaś w bólu swe dziecko,

rodziłaś mnie, Mamo, we krwi

i męce...  

... więc wybacz, Mamusiu, że tylko

różyczkę wkładam w Twe ręce.

 

Wybacz mi, Mamo...

że raniłem Ci serce

krzykiem,  jedynką w szkole...

Przyjmij więc dzisiaj, Mamusiu,

skromne podziękowanie moje.

 

Cóż Ci, Mamo, powiedzieć?

Urosłem,  jestem  już duży...  

... że nie zapomnę nigdy, Mamusiu,

łez spływających po buzi?... 

 

Przyjmij skromne „dziękuję”

za trud, za pracę – no, nie wiem...

Uwierz, Mateczko, synowi,

gdy szepcze, że kocha Ciebie...

 

Mamo – Cudowny Kwiatuszku,

Słoneczko, co skryło się w niebie...

 

Hołd składam dzisiaj Ci, Mamo,

bijąc głową wprost w ziemię.

 

 

 

  

 

 

  

 

 

 

 

 

 

 

Teraz mam  jego...

Teraz mam Ciebie...

 

Marzyłam o trzecim takim

Maleńkim...

Kto tak  jak Ty – kochałby nas.

Maleńka...

 

Mamuś...

Ty jesteś ze mną...

Smutna, radosna, wesoła,

czasami szalona...

 

A  ja?

Jestem taka szczęśliwa,

Bo wiem, że kocha mnie świat...

Ojciec...

i Matka rodzona!

 

  

Jasnogórskiej Pani...

 

*    *    *

Maryjo! Matko moja!

Królowo! Korono polska!

Matko patrząca z cudownego obrazu...

Matko! Mamusiu! Mateczko!

Na myśl o Tobie każde Twe dziecko

kolano zegnie od razu,

Matko z Cudownego Obrazu!

Jakże wielką masz moc w sobie,

że się każdy kłania Tobie.

Człowiek bierze Cię na litość,

dajesz Wiarę, Dobro, Miłość.

Dajesz miłość, siły, zdrowie,

jesteś w rozpaczy i chorobie...

Lekarko duszy i ciała!

grzech, nienawiść, zło...

ludzkość Ci rany zadała.

Blizny na policzku są  jak świeże...

Przebacz nam,

człowiek – grzeszne stworzenie.

Wysłuchujesz naszego błagania,

Uzdrawiasz...

Wierzę. Wierzę! Wierzę!!!

Pomóż mi być silną duchowo,

Matko! Polska Królowo!

 

 

 

*    *    *

Do Ciebie zawsze przychodzić chcę

i spojrzeć Matce prosto w twarz,

gdy  jest mi ciężko, bardzo źle,

bo Ty mi swoje serce dasz.

Cudowna Matko z  Jasnej Góry,

Tyś naszej Polski jest Królową,

Ty niszczysz grzechów świata góry

i dajesz miłość ciągle nową.

I dajesz miłość dzieciom swym,

w dłoń wkładasz nam różaniec,

i dajesz dobro ludziom złym,

sięgasz dobrocią na świata kraniec.

I każesz zmienić w końcu siebie,

i każesz kochać serca drani...

Ja chyba nic już nie powiem mową...

Dziękuję, że  jesteś z nami!

*    *    *  

O, Matko moja! Pani, Królowo!

Chcę żyć z Tobą, zawsze z Tobą.

Chcę Cię sławić słowem, wierszem...

Ty  jedna mówisz tylko o Miłości,

jak Ty sama czystej...

„Mów do mnie  jeszcze i  jeszcze!”

Chcę Cię spotkać na drodze do ludzi,

chcę Cię ujrzeć w człowieku,

który się trudzi,

tylko dla Ciebie...

Niewiasty  jasnej jak słońce,

Matki, która ma serce gorące,

ogarniające wszystkie świata strony,

wszelkie lądy i wody.

Przewodniczki, która nas wiedzie,

Matki dającej nam siebie.

Miłość splatającą nam ręce...

Kiedy nie pragnę nic więcej,

tylko Ciebie...

Matko ludzi i Boga!

Niech po drożynach stąpa ma noga

ku Tobie...

Jezusie, kochany Synu Panienki!

Proszę mój Królu, przyłóż swej ręki,

bym mogła kochać tylko Maryję...

Jestem wolna!

Dzięki Miłości tej żyję!

 

  

  

*    *    *

W powiewie wiatru słychać Twój śpiew,

różańca srebrne paciorki...

W sercu mam Matki – Maryi śmiech...

Dobrocią kruszy nasz grzech.

     Cały listopad, luty i maj

     śpiewaj Maryi, śpiewaj i graj,

     bo nawet listek w szacie majowej

     nuci pieśń o POLSKIEJ KRÓLOWEJ.

 

     

 

                                       

 

Babci Władysławie

                       

MIAZGA SUDAK...

26 lipca 1913 r. Edwardpole ZSRR (Ukraina)

04 czerwca 1989 r. Lębork

 

 

                                                              

 

 

     

 

Cykl wierszy powstał po rozpoznania nieuleczalnej choroby nowotworowej (1987 r.), która skazywała człowieka na męczarnie i śmierć. Część z nich napisano już po „rozstaniu”. Dlatego też są aż tak bardzo dramatyczne…

         

  

LĘBORK, 17 – 19. 12. 1988 r., 04 – 07.06.1989 r.

 

1.   Nie płacz moja Babciu,

na łzy to nie czas,

nie płacz moja Babciu,

łzy nie pójdą w las.

      Bóg wysłucha prośby,

      prośby Babciu Twej,

      O to Ty się nie martw,

      Ufność w Bogu miej.

3.   Bóg dał Ci cierpienie,

Bóg dał miłość Swą,

w Nim Twoje zbawienie,

spełni prośbę Twą.

      Tylko cierpliwości

      i rozmowy z Panem,

      w Krainie Żyjących

      zamieszkamy razem.

5.   Bóg jest Twoją Prawdą,

Prawdą, Życiem, Drogą,

kiedy tylko zechce

porozmawia z Tobą.

      Da Ci Swoją Miłość,

      da Ci, w końcu, Siebie,

      zamieszkasz na wieki,

      na błękitnym niebie.

7.   Kiedy opanuje

Serce Twoje spokój,

Matka Cię odwiedzi,

Da Ci Boży Pokój.

      Matka jest w Twym życiu,

      w śpiewie, w nurcie rzeki,

      w Krainie Żyjących

      zamieszkasz na wieki.

9.   I nie będziesz chciała,

spojrzeć na ten świat.

Przy Maryi Sercu

już zamieszkał brat.

      Spotkasz Swoją matkę,

      siostry, ojca też,

      zaufałaś Bogu,

      przy Nim zostać chcesz.

11.  Poprzez Swe istnienie

trwałaś w Bożym dziele,

Bóg Ci nie zapomni,

klęczałaś w kościele.

      Nie wyrazisz słowem,

      całej tej wdzięczności,

      tylko Swoim życiem,

      dasz DOWÓD MIŁOŚCI.

13.  Gdy na Ciebie patrzę,

serce mi się kraje,

wzywasz mnie do siebie

i ja w nocy wstaję.

      Stan Twojej choroby

      zmienia się co dnia,

      nie poznajesz Wioli?

      TO JA! TO WNUCZKA TWA!

15.  Dla mnie nie umarłaś,

żyjesz w słowie, śpiewie,

dla mnie ciągle żyjesz,

na błękitnym niebie.

      Kwitnie w moim sercu,

      biały kwiat jabłoni,

      ciągle jeszcze czuję,

           dotyk ciepłej dłoni.

17.  Pan Bóg Cię powołał,

kiedyś na tą ziemię,

dzisiaj Pan Bóg wołał,

wzywał Cię do siebie.

      I zamknęłaś oczy

      właśnie tego dnia…

      nie zapomnij wnuczki,

      Droga Babciu ma.

19.  Gdy pomyślę o tym,

że mnie zostawiłaś,

rozpacz mnie ogarnia,

szczęściem dla mnie byłaś.

      Byłaś mą Miłością,

      Skarbem bardzo drogim,

      byłaś mą radością,

           dziś rozmawiasz z Bogiem.

21.  Wspomnę Cię w modlitwie,

w domu i w kościele,

och, jak smutne dla mnie

będą te niedziele.

      Porozmawiam z Bogiem,

      nim zjem to śniadanie…

      Wieczny odpoczynek

           racz dać Babci, Panie.

 

2.  Babciu pokochałaś,

miłość w sercu masz,

Bóg Ci zamknie oczy

i opuścisz świat.

      Pozostawisz bliskich,

      pozostawisz nas,

      przed obliczem Boga

      staniesz twarzą w twarz.

4.  Po prawicy Boga

     poprawi się dola,

     Bóg da Tobie szczęście

– taka jego wola.

     Teraz każe cierpieć,

     aby dać Ci szczęście,

     nasz Zbawiciel cierpiał,

     konał w strasznej męce.

6.   Pokochałaś Pana,

kochasz Jego Serce,

Jego Serce cierpi,

więc umierasz w męce.

      Boże Serce płacze

      nad tym nędznym światem,

      obdarzy miłością,

      wróg Ci będzie bratem.

8.   Każdy dzień rozjaśni

wielkie Serce Boga,

u stóp Twego Pana

minie wszelka trwoga.

      Uśmiech, radość, szczęście,

      zamieszka w Twej duszy,

      Bóg da Ci swe serce,

      On Twe łzy osuszy.

10.  Cóż to jest za szczęście,

radość płynie z duszy.

Pragniesz żyć w Chrystusie,

On to zło pokruszy.

      Padniesz na kolana,

      przed obliczem Pana,

      podziękujesz milcząc,

      mówić nie wypada.

12.  Minie może nocka,

może jeden rok,

idziesz ku dobremu,

Ty nie skręcasz w bok.

      Idziesz do Chrystusa,

      rozpacz to Twój błąd.

      Bóg zamieszka w Tobie,

      i zabierze stąd.

14.  Babciu, moja Babciu,

chociaż nic nie mówisz,

kochasz swoją wnuczkę

i do serca tulisz.

      Pan Bóg zadał Tobie,

      tylko śmierć fizyczną,

      Twoja dusza żyje,

      chociaż usta milczą.

16.  Dzięki Ci ma Babciu,

za Twe dobre serce,

za te dni radosne…

gdy cierpiałaś w męce.

      Smutek, śmierć, mogiła,

      nas dziś rozłączyła,

      żegnaj moja Babciu,

      żegnaj moja Miła.

18.  Chciałaś żyć dla wnuczki,

chciałaś dać jej serce,

chciałaś bym pomogła,

– nie pomogłam w męce.

      Chciałaś być na ślubie,

      uświetnić wesele,

      a wyszło inaczej,

      klęczę dziś w kościele.

20.  Proszę dzisiaj Boga,

by wziął Cię do siebie.

Chciałam oddać wszystko

i nie wzywać Ciebie.

      Dałabym bogactwo

      za Twe uzdrowienie.

      Na nic to się zdało,

      Bóg dał Ci cierpienie.

22.  Stoję nad Twym grobem,

proszę dzisiaj Ciebie,

byś którejś niedzieli

wzięła mnie do siebie.

      Ja już nie chcę dłużej

      patrzeć na ten świat,

      pragnę z Tobą trzymać

           ten Miłości Kwiat...

   

 

 

 

GDAŃSK, 10. 09. 1989 r.

 
Powiew wiatru – Ty jesteś wiatrem

wiejącym z nikąd do nikąd.

Gdzie jesteś? Dobrze Ci tam?

O tylu rzeczach wiem, tyle znam…

To absurd!

Tajemnicą wielką jest Kraina…

Nigdy nie byłam…

Chcę być przy Tobie,

pić lampkę boskiego wina,

rozmawiać z Bogiem twarzą w twarz…

Kiedy nadejdzie ta godzina?

Ty szczęście u Boga masz.

A ja?

Co się dzieje?

Z rąk wypadła mi włóczka…

Najdroższa Babciu, KOCHAM…

i podpis: wnuczka.

 

 

 

LĘBORK, 06. 11. 1989 r.

 
Smutek zagląda  w moje oczy,
zaszklone są czasem łzą.
Rozpamiętuję dziecinne lata,
godzinę Twej śmierci złą.
Pamiętam ten dzień, gdy odeszłaś,
pamiętam rozpacz i żal…
A Ty się wciąż oddalałaś
i szłaś przed siebie, gdzieś w dal,
gdziekolwiek, Bóg jeden wie…
A ja wciąż Ciebie chcę szukać…
w domu, w kościele, we śnie.
A Ciebie nie ma!
O, śmierci! Ty jesteś morderca!
A mnie się ciągle wydaje,
że tulisz swą wnuczkę do serca
i gładzisz mnie ręką po skroni…
A ja wciąż jeszcze jak kiedyś
poczułam ciepło Twej dłoni.
I słyszę ten szept: wnuczko kochana!
Twe słowo w uchu mi dzwoni
i słyszę głos, i on mnie zawodzi…
Teraz już nikt mnie tak bardzo nie kocha,
i nikt już na mnie nie czeka, nie woła…
Tylko o Tobie szemrze pewna rzeka,
żeś Ty jest droga, że byłaś moja!

GDAŃSK, 10. 09. 1989 r.

 

Cudowne lata, byłam kiedyś dzieckiem,

a Ty częstowałaś mnie uśmiechem.

Byłaś dla mnie matką

– dzieliłaś się ze mną jednym orzechem.

Byłaś mym przyjacielem

– uczyłaś mnie znaku krzyża,

klęczałaś ze mną w kościele.

Byłaś moją koleżanką

– czekałaś na mój powrót,

poiłaś mnie soku szklanką.

Po prostu byłaś…

Uczepiona babcinego fartucha

mała dziewczynka…

te lata nie wrócą.

Zazdrośćcie mi dzieciństwa!

Anioła utracił ten świat.

To straszne.

Dzisiaj mam już 19 lat.

Nigdy za trumną Twą iść nie chciałam.

Musiałaś odejść?

Zrozum mnie, Babciu,

jak kiedyś…

Ja bardzo Ciebie kochałam!

 

Jesteś z Bogiem od czwartego czerwca…

To szczęście, radość niepojęta…

Jednoczy mnie z Tobą modlitwa

i Komunia Święta.

 

 

 

LĘBORK, 26. 12. 1989 r.

 

Kładę kwiaty na Twym, Babciu, grobie,

składam moje dobre uczynki.

Myślę ciągle o Tobie…

Wróć do swojej dziewczynki!

Dlaczego dzisiaj Cię nie ma,

kiedy się rodzi Dziecina?

Przy wigilijnym stole nie siedzisz…

Dlaczego? Czyja to wina?

O, śmierci! Zdrajco! Złodziejko!

Przeklęta zła czarodziejko!

Wzięłaś mi Słońce świata,

zabrałaś wszystko co miałam…

Chciałam wyrwać Ją z twoich szpon,

prosząc o litość – klęczałam…

Teraz u Boga ma tron.

Może dobrze, że ścięłaś Jej głowę,

może dobrze, że wzięłaś jej serce…

Boże Dziecko przyjęła w szczęściu,

a nie w cierpieniu i męce.

Łza w oku moim się kręci…

Ciągle bardzo Ją kocham!

CZEŚĆ JEJ PAMIĘCI!!!

 

Wioletta Nawrocka

Nie zapomnij o tym, że:     Prawa autorskie są zastrzeżone!!!

 

Na początek.          Powrót do "Kilka słów o mnie".          Powrót do strony głównej.